Okna na zachód

Kiedyś kupię sobie dom. Będzie gdzieś za miastem, ani za duży ani za mały. Taki w sam raz. W salonie będzie stał kominek, regał z książkami i wielka wygodna kanapa, ozdobiona puchatymi poduszkami i ciepłym kocem. Okna salonu będą wychodziły na zachód, by do środka wpadały promienie zachodzącego słońca. Wnętrze będzie ciepłe i przytulne, wypełnione starymi meblami z duszą. Kominek będzie nagrzewał całe pomieszczenie. Wszędzie będzie mnóstwo kwiatów i roślin. Fikusy, storczyki albo grubosz na szczęście. Dom będzie otoczony ogrodem, być może trochę zarośniętym, ale nastrojowym. Bluszcz porośnie ścianę budynku, a pelargonie będą zdobić balkony i schody do domu. A po tym niezbyt dużym ogrodzie buszować będzie mój pies. Może dwa, kto wie. Latem będzie biegał po trawie i kąpał się bawił się wodą ze zraszacza, a zimą będzie wyglądał przez okna pcv poznań i obserwował senną atmosferę zimy. Nie pociąga mnie atmosfera wielkiego miasta, bloki ani apartamenty. Nie pociąga mnie też luksusowy samochód. Ale marzę o naturze, o psie i spokoju. O spontanicznych podróżach i przygodach, po których zawsze będę mogła wrócić do moich czterech ścian, mojego małego świata. Może kogoś do niego zaproszę, a może z kimś go zbuduję.